Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".
2178572560_206ec8e008_o

Czasami bywa tak, że piłkarz jest gejem

20 lipca, 2013, 8:20 przez Michał

Piłkarz gej – to wciąż temat tabu. DFB – niemiecka centrala piłkarska, odpowiednik naszego ukochanego PZPN, wydaje się, zaczął dostrzegać problem mniejszości seksualnych w drużynach ligowych. Ich apel brzmi dość osobliwie: „Ujawniajcie się, ale spokojnie”. W tym wypadku zwrot „wydaje się” może być kluczowy.


Homoseksualizm i futbol nigdy nie szły w parze. Nic dziwnego, że wielu piłkarzy w strachu przed prześladowaniem lub utratą kontraktu ukrywa fakt, iż są odmiennej orientacji seksualnej. Jednakże nowa broszurka wydana przez DFB nie powinna i nie może być uznana za milowy krok. Mimo tego, że federacja do tej pory podejmowała jedynie symboliczne działania w walce przeciw homofobii.

Ulotka „Właściwy sposób na coming out” jest napisana w ściśle urzędowym języku, za pomocą którego przekazana jest rzekomo najistotniejsza rada. Otóż piłkarze geje winni ujawniać się w momencie, gdy sezon dobiega końca. Dzięki takiemu zabiegowi czas pozostający do nowego sezonu pozwoli na cud niepamięci kibiców, mediów i całego środowiska piłkarskiego.

Jeśli ta akcja faktycznie obliczona jest na skuteczność, nie zaś na sukces marketingowy, powinna uderzać w korzenie homofobii w piłce i opierać się na prelekcjach z młodzieżą. Poza tym broszura i jej fantastyczne teorie to jedno, rzeczywistość to drugie. Zapewne w skrajnych przypadkach po takim ujawnieniu niezbędna byłaby pomoc psychologiczna. A o tym broszurka DFB wymownie milczy.

Nam się wydaje, że mamy do czynienia z typową grą na alibi. Zresztą i w samych Niemczech przeważają podobne komentarze. Minister sprawiedliwości – o nazwisku brzmiącym jak karabin – Sabine Leutheusser-Schnarrenberger, kpiąc, pyta, dlaczego by nie pomalować w Bundeslidze krzeseł na wzór tęczy. Z pewnością efekt byłby podobny, ale nabrałoby to więcej kolorytu.

Źródło obrazka tytułowego: http://www.flickr.com/photos/jonboy_mitchell/2178572560/

Komentarze:

2012-2017 Polacyde™ - Wszelkie prawa zastrzeżone